Artykuły, Małżeństwo, Relacje

Modele relacji małżeńskich cz.1

I.  Co mówi Biblia?

Skończyłam pisać książkę „Czas na relacje”, jest już przygotowywana do druku.  W oczekiwaniu na publikację postanowiłam poruszyć na blogu kilka tematów małżeńskich, które w książce się nie zmieściły. Nigdy nie prowadziłam bloga, ale może to jest niezły pomysł, by właśnie tutaj poruszyć sprawy kontrowersyjne, a niezwykle ważne…Pytanie podstawowe brzmi:

Czy istnieje jakiś uniwersalny model relacji małżeńskiej, który gwarantuje szczęśliwy i trwały związek? 

Postanowiłam zebrać doświadczenia życiowe i refleksje wielu osób oraz myśli papieża Jana Pawła II z listu Mulieris Dignitatem. List papieża Jana Pawła II  wraz z cyklem konferencji pt. „Mężczyzną i Niewiastą stworzył ich…” tak naprawdę stanowi wspaniałe omówienie tematyki kobiecej i pośrednio damsko-męskiej. Najchętniej przepisałabym go w całości, zamiast pisać artykuły i książki. Okazało się jednak, że jest praktycznie nieznany. Wiele kobiet uznało, że będzie łatwiejszy w odbiorze, jeśli zestawię go z sytuacjami znanymi z życia codziennego, tak więc postaram się uczynić. Proszę tego tekstu nie traktować jako poradnika małżeńskiego, ale raczej jako głos w dyskusji. 

Tradycyjny model rodziny

Przyjmuje się, że zgodny z tradycją model rodziny to patriarchat. Występował on historycznie w większości systemów społecznych i religijnych na naszej planecie. Dominował także  w chrześcijańskiej Europie. Mężczyźni czasami przywołują zdanie z listu św. Pawła o tym, że żony mają być poddane mężom, jako biblijne uzasadnienie potrzeby uległości kobiety względem męża. Próbują przedstawić małżeństwo jako strukturę hierarchiczną ze swojej istoty.

Oczywiście małżeństwo zawsze było nie tylko relacją ale także instytucją społeczną. Z tego powodu funkcjonowały w historii rozwiązania wprowadzające w domowe pielesze temat władzy, własności i hierarchii. W świecie chrześcijańskim wywodzono je wprost z Biblii. Biblia nadal jest źródłem inspiracji dla milionów osób, również dla mnie. Warto jednak zauważyć, że w Księdze Rodzaju problem „panowania mężczyzny nad żoną” pojawia się dopiero w efekcie grzechu pierworodnego. Nie był to więc pierwotny zamysł Boga. Bóg na początku wyraźnie wskazał na miłość i jedność w relacji małżeńskiej. Nie rozstrzygał sprawy hierarchii w związku. Sytuacja zmieniła się po grzechu pierworodnym. Bóg zwracając się do kobiety mówi o konsekwencjach grzechu: ku mężczyźnie będziesz zwracała swe pragnienia, a on będzie panował nad tobą. Oto mamy skutek wygnania z Raju, buntu natury… Panowanie człowieka nad człowiekiem weszło na świat podobnie jak choroby i śmierć.

My jednak żyjemy w czasach Królestwa Bożego. Czy rzeczywiście musimy brać na siebie konsekwencje grzechu, skoro zostaliśmy odkupieni? Czy nie do wolności wyswobodził nas Chrystus? Tymczasem zdaniem wielu pokoleń chrześcijan św. Paweł w Liście do Efezjan jednoznacznie przesądza o hierarchii w małżeństwie. Czy rzeczywiście tak jest?

Instytucje i struktury tworzone przez ludzi nie zawsze są zgodne z wolą Bożą i miłością. W Palestynie, Grecji i Rzymie także funkcjonowały utrwalone tradycją instytucje małżeństwa. Święty Paweł nie zastanawiał się jednak nad zastanymi strukturami, ale zwracał uwagę na  realne problemy, których chrześcijanie doświadczają w relacjach z innymi.  Na przykład apostoł udzielił niewolnikom rady, by byli posłuszni swoim panom, a przecież nikt wierzący w dzisiejszych czasach nie broni niewolnictwa powołując się na Listy apostolskie.  Jeśli konsekwentnie  podążymy za literalnym odczytaniem słów listu, dojdziemy do wniosków niezgodnych z duchem nauczania św. Pawła. 

Przykład:

Skoro słowa „Mężowie kochajcie żony…” oznaczają polecenie miłości bez potrzeby posłuszeństwa, to „Żony bądźcie poddane mężom…” oznaczają polecenie posłuszeństwa bez potrzeby miłości? Oczywiście nie. Potrzebne jest zarówno poddanie jak i miłość. Dotyczy to żony i męża. Ten sam Apostoł, który napisał „miłujcie się wzajemnie” napisał także „bądźcie sobie wzajemnie poddani”. Obydwoje, mąż i żona muszą nad sobą pracować i wygląda na to, że w tej kwestii nic się nie zmieniło od dwóch tysięcy lat.  

Święty Jan Paweł II w książce „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” (Część 2 Sakrament, Rozdział I, akapit „Małżonkowie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej”)  oraz w liście „Mulieris dignitatem” nakreśla porywająco piękny obraz relacji małżeńskiej. Wskazuje jednoznacznie, że zdaniem nadrzędnym w koncepcji św. Pawła jest: „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej”. To oznacza równość małżonków wobec Boga i wobec siebie nawzajem. Każde z nich ma być poddane drugiemu, w takim samym stopniu. Na straży tego, wynikającego z miłości, poddania stoi sam Chrystus. To wzajemne poddanie papież nazwał nowością ewangeliczną. 

„Autor Listu do Efezjan nie widzi żadnej sprzeczności pomiędzy tak sformułowanym wezwaniem a stwierdzeniem: „Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony” (5,22-23). Wie bowiem, że ten układ, który głęboko był zakorzeniony w ówczesnym obyczaju i religijnej tradycji, musi być rozumiany i urzeczywistniany w nowy sposób: jako „wzajemne poddanie w bojaźni Chrystusowej” (por. Ef 5,21), zwłaszcza, że mąż jest nazwany „głową” żony, tak jak Chrystus jest Głową Kościoła, bo „wydał za niego samego siebie” (Ef 5,25), a wydać zań samego siebie oznacza oddać nawet własne życie. O ile jednak w odniesieniu Chrystus-Kościół poddanie dotyczy tylko Kościoła, to natomiast w odniesieniu mąż-żona „poddanie” nie jest jednostronne, ale wzajemne! To właśnie jest w stosunku do „dawnego” wyraźnie „nowe”: jest nowością ewangeliczną.” Św. Jan Paweł II, Mulieris Dignitatem

Wymagania miłości Chrystusowej są wystarczająco jasne i nie potrzebują żadnych dodatkowych wskazań i protez w postaci narzuconego modelu rodziny. Jednak do dziś w tej sprawie jest sporo zamieszania w Kościele Katolickim, zarówno wśród duchowieństwa jak i świeckich. Papież miał tego świadomość, dlatego apelował:

„Listy apostolskie są skierowane do ludzi, którzy żyli w obrębie tego samego sposobu myślenia i postępowania. Chrystusowa „nowość” jest faktem, stanowi jednoznaczną treść ewangelicznego orędzia i jest owocem Odkupienia. Równocześnie jednak ta świadomość, że w małżeństwie istnieje wzajemne „poddanie małżonków w bojaźni Chrystusowej”, a nie samo „poddanie” żony mężowi, musi stopniowo przecierać sobie szlaki w sercach, w sumieniach, w postępowaniu, w obyczajach. Jest to wezwanie odnoszące się odtąd do wszystkich pokoleń, wezwanie, które ludzie muszą podejmować wciąż na nowo. Apostoł napisał nie tylko: „W Jezusie Chrystusie… nie ma już mężczyzny ani kobiety”, ale napisał też: „nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego”. A jednak ile pokoleń trzeba było, ażeby ta zasada urzeczywistniła się w dziejach ludzkości przez zniesienie instytucji niewolnictwa! A cóż dopiero mówić o tych formach niewolniczej zależności ludzi i narodów, która nie zniknęła jeszcze z historii człowieka?” Św. Jan Paweł II, Mulieris Dignitatem

Moim zdaniem błędem jest patrzenie na relację małżeńską jako na dodatek do „instytucji małżeństwa”. To instytucja ma funkcję służebną, a istota małżeństwa leży w relacji miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną. Jeśli nie zadbamy o relację, sama instytucja nie przetrwa. 

Widać to dziś wyraźniej niż kiedykolwiek.  Nigdy w historii małżeństwa nie rozpadały się w takim tempie i nigdy nie było takiej niechęci do wchodzenia w związek małżeński. Już wiadomo, że następne pokolenie tylko pogorszy te statystyki.

Jednak ci mężczyźni, którzy przyzwyczajeni są do myślenia zadaniowego (i chwała im za tę umiejętność) postrzegają rodzinę jako „organizację”, która musi w miarę sprawnie funkcjonować w świecie.  W sposób naturalny widzą też swoją rolę i odpowiedzialność, jako lidera, przywódcy. Bardzo często mężczyźni mają wiele racji, pod warunkiem, że nie próbują objąć tego stanowiska samozwańczo. Ważne jest zwrócenie uwagi na fakt, że przewodzenie rodzinie nie tylko nie musi, ale wręcz nie powinno oznaczać dominacji nad żoną. 

O blaskach i cieniach patriarchatu czyli jak to działa w życiu- w następnym artykule…

7 myśli w temacie “Modele relacji małżeńskich cz.1”

  1. Moje zastrzeżenia są różnego rodzaju, ale w tym miejscu ograniczę się do tych związanych z tematem Pani wpisu. Jacek Pulikowski oraz twórczo rozwijający jego tezy ks. Pawlukiewicz stoją na stanowisku, że relacja małżeńska nie jest pozioma, ale pionowa, hierarchiczna, a żona ma być poddana mężowi. W ich wystąpieniach, których przesłuchałam naprawdę wiele i książkach, które przeczytałam, powraca motyw męskiej władzy nad rodziną, żoną i dziećmi. Oczywiście, często pada tam dopowiedzenie, że ta władza ma być sprawowana w duchu służby, co nie zmienia faktu, że to mąż ma uprawnienia do decydowania, żona jedynie do konsultacji. Powraca uzasadnienie religijne, jakoby to mąż odpowiadał przed Bogiem za rodzinę, że on ma władzę, więc większą odpowiedzialność niż żona. Tymczasem Familiais Consortio wyraźnie mówi o równej godności i odpowiedzialności żony i męża (FC 22). Innymi słowy, na masowych spotkaniach tych to popularyzatorów rodziny, promuje się model patriarchalny jako jedyny słuszny i chciany przez Pana Boga, co tylko wzmacnia przekaz. Ten model jest też powszechnie zachwalany w powstających jak grzyby po deszczu tzw. męskich duszpasterstwach, gdzie po prostu daje się do zrozumienia mężczyznom, że do wyższych rzeczy niż kobiety są stworzeni: podczas gdy one mają tworzyć ognisko domowe i opiekować się dziećmi, oni mają rodzinie duchowo przewodzić, a w wychowaniu inkulturowac dzieci, wprowadzać je w świat wartości , wiary, patriotyzmu etc. Jacek Pulikowski wręcz twierdzi, że jak mężczyzna nie dostanie w rodzinie władzy, to się nie zaangażuje na całego. Komplementarność w interpretacji tych panów polega na doskonałym uzupełnianiu się na zasadzie: on rządzi, bo ceni autonomię, ona się podporządkowuje, bo ceni poczucie bezpieczeństwa. Idealny układ – patriarchat:) W „Królowej czy niewolnicy” wezwała Pani kobiety do tego, by nie poświęcały bezmyślnie swej wolności dla miłości, do czego mamy skłonność, więc liczę, że zrozumie Pani mój punkt widzenia. Ja po prostu w promowaniu tego modelu relacji małżeńskich widzę raczej przedsoborowego patrzenie na związek mężczyzny i kobiety. Jak by nie było teologii ciała Jana Pawła II, Familiaris Consortio, Listu do kobiet czy Mulieris dignitatem ( śmiem twierdzić, że to najbardziej przemilczany i nieznany dokument tego pontyfikatu, choć ma już 31 lat).To na razie tyle. I tak w wielkim skrócie:) I jeszcze jedno: napisała Pani, że winą nas, kobiet, bywa niezabieranie głosu. Faktycznie, ja zabieram go rzadko. Może dlatego, że przy całym mym konserwatywnym światopoglądzie , jak upominam się o równość płci w małżeństwie ( równość, nie jednakowość!) i tak dostaję po głowie tabliczką z napisem „feministka”, czyli ta, która nienawidzi mężczyzn, propaguje aborcję i antykoncepcję. Do tego właśnie, zdaniem Jacka Pulikowskiego prowadzi kobietę nieuznawanie zwierzchnictwa męża. Ja bardzo kocham Kościół, to moje naturalne środowisko, mój dom, ale czasem, w zetknięciu z tego typu treściami, czuję się w nim ciałem obcym. Choć, dziwna rzecz, nie mam tego poczucia, gdy czytam papieskie dokumenty:) W oczekiwaniu na odpowiedź, pozdrawiam:)

    Polubienie

    1. Jan Paweł II poprosił nas o nowy feminizm, wynikający z głębokiej wiary i miłości. Nie ma wyjścia – musimy zabierać głos. W moim kolejnym wpisie na blogu zamieszczę moją opinię na temat patriarchatu. Pocieszę Panią, że o. Włodzimierz Zatorski OSB w książce „Kryzys małżeństwa?” (str. 175) zamieścił cytaty z Mulieris Dignitatem i uznał interpretację JPII za rozstrzygającą, a patriarchat za błędny pogląd na relację małżeńską. O. Włodzimierz, podobnie jak ja ocenia, że patriarchat jest nawet bardziej niebezpieczny dla mężczyzny niż dla kobiety, ale więcej napiszę w artykule 🙂

      Polubienie

      1. Książkę o.Zatorskiego mam, czytałam i jestem mu bardzo wdzięczna za to, co napisał. I ubolewam, że tego rodzaju głosy są w Kościele mniej słyszane niż te, o których wspomniałam. Dziękując za rozmowę, czekam na nowy wpis na blogu. Wszystkiego dobrego!

        Polubienie

  2. Pani Beato, bardzo dziękuję za ten wpis. Podzielam Pani opinię. Czy ma Pani jednak świadomość, jak bardzo jest ona w poprzek dominującej w Kościele polskim narracji o relacjach małżeńskich? Nauczanie Jana Pawła II w tej kwestii, zawarte w „Mulieris dinitatem”, jest w nim kompletnie ignorowane. Obawiam się, że większość osób zaangażowanych w duszpasterstwo rodzin nie czytała nigdy tego dokumentu. Dziękuję Pani za książkę o kobiecości i płytę „Królowa czy niewolnica”. Czekam na „Czas na relacje”, choć od razu ciśnie mi się na usta pytanie, czemu temat modeli małżeńskich, tak istotny, nie zmieścił się w tej książce? Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Pani Sylwio,
      bardzo dziękuję za komentarz! Ma Pani wiele racji pisząc, że moje podejście jest w poprzek dominującej w Kościele narracji… Już zdążyłam się przyzwyczaić, że wiele spraw o których piszę idzie w poprzek powszechnym opiniom 😉 , co nie oznacza że nie piszę prawdy… Ta dominująca narracja jest w istocie błędna i wynika (delikatnie mówiąc) z niewystarczającej znajomości tematu. Prowadzi do wielu nieszczęść, co widać po ilości rozwodów i złej kondycji instytucji małżeństwa. Pan Jezus nauczał, żeby rozeznawać po owocach – ja właśnie staram się to robić. Jan Paweł II dał nam wielki skarb, jakim jest rzetelne i Ewangeliczne podejście do spraw małżeńskich, a zastosowanie jego nauki przynosi naprawdę dobre owoce. Wypróbowałam na sobie. Dlatego staram się o tym pisać i głośno wołać do każdego, kto zechce słuchać. Rzeczywiście sprawy modeli relacji małżeńskiej nie wstawiłam do książki „Czas na relacje”. Przyczyny są prozaiczne – książka jest i tak obszerna, a dotyczy budowania relacji wszystkich, nie tylko małżeńskich. Jednak w części dotyczącej małżeństw pokazałam dobitnie (mam nadzieję) jak budować relację dobrze, skutecznie i w oparciu o zdrową naukę. Skupiłam się na sprawach bardziej praktycznych niż teoretycznych, ale zapewniam Panią, że w tej mojej nowej książce niemal wszystko jest w poprzek obiegowym opiniom… Oby to pomogło czytelnikom postawić swoje relacje na nogi, bo budowanie zgodne z obiegowymi opiniami, doprowadziło nasze społeczeństwo do obecnego kryzysu wszelkich relacji. Pozdrawiam serdecznie!

      Polubienie

      1. Pani Beato, dziękuję za odpowiedź, zwłaszcza tak błyskawiczną. Z niecierpliwością czekam na nową książkę i kolejny wpis na tym blogu. A przy okazji zapytam, co sądzi Pani o treściach dotyczących relacji małżeńskiej serwowanych przez Jacka Pulikowskiego i ks. Piotra Pawlukiewicza. Są bardzo aktywni, więc przypuszczam, że ich działalność jest Pani znana. Nie chcę wchodzić w szczegóły i zabierać Pani cennego czasu, ale przyznam, że mnie osobiście bardzo niepokoi, że nie ma w polskim Kościele niemal żadnej dyskusji na temat tychże treści , a wręcz są one prezentowane jako oficjalne nauczanie Kościoła. Moje osobiste tropienie nauczania Kościoła na temat relacji
        małżeńskiej prowadzi mnie do zgoła innych wniosków niż te, które stawiają
        i powszechnie propagują wyżej wymienieni panowie… Pozdrawiam.

        Polubienie

      2. Mam wrażenie, że jest jeszcze wiele spraw dotyczących małżeństwa, które nie są do końca przemyślane. Może to wina także nas, kobiet, bo to my jesteśmy ekspertami od relacji – a rzadko zabieramy głos. Szukanie prawdy zawsze jest zmaganiem, dyskutowaniem i weryfikowaniem własnych przekonań. Ja cieszę się, że coraz więcej osób zaczyna zabierać głos w tych sprawach. Pan Pulikowski i ks. Pawlukiewicz to jedni z pierwszych, którzy zabrali głos, za co ich bardzo szanuję. Z wieloma ich poglądami się zgadzam, z niektórymi nie – jak to w życiu 🙂 Obawiam się także, że nie znam wszystkich ich wypowiedzi – ale dyskusja na blogu to całkiem niezły pomysł. Proszę napisać co Panią w ich konferencjach zaniepokoiło, a ja chętnie napiszę co myślę 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s